O komiksie

Komiks powstał w 2004 roku, kiedy narysowałem na zajęciach z języka polskiego pierwsze koncepty Lusyfera i Tezeusza. Wiem, że powinienem był całą uwagę poświęcić na naukę gramatyki i rozszyfrowywanie tajemnic zawartych w tekstach szkolnych lektur, ale byłem wyjątkowo niepokorny, więc niebawem udoskonaliłem rysunki, by wkrótce wydać na świat pierwsze komiksy o prawdziwym obliczu piekła. Żaden z nich nie trafił do sieci; były jedynie zabawną ciekawostką na klasowym forum.

Pierwsze szkice

Niemal dekadę później – we wrześniu 2013 roku – czyniąc porządki w magazynie, natrafiłem na stos zapełnionych bazgrołami  kartek formatu A4.

Z sentymentu zacząłem przeglądać ów stosik i natrafiłem na rysunki przedstawiające Tezeusza. „Ale ma ryj.” – pomyślałem odkładając jego portret na bok. Tego dnia, ten mały skubaniec musiał wryć mi się głęboko w podświadomość, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że od tamtego momentu z dwunastu godzin, które spędzałem w pracy, dwie poświęcałem – unikając wzroku pracodawcy  – na rysowaniu postaci Tezeusza?

Jakiś czas później założyłem bloga, którego postanowiłem zadedykować Lusyferowi i jego niecodziennym towarzyszom. I tak Hellkomix trafił do internetu, aczkolwiek w formie, która pozostawiała wiele do życzenia (w sumie to błagała o pomstę do piekła).

W połowie grudnia roku 2013 z pomocą przybył Wielki Architekt, który wykorzystując swe umiejętności oraz wieloletnie doświadczenie w branży IT, wygenerował dla piekielnego komiksu stosowną stronę internetową, za co jesteśmy – Ja, Lusyfer i Tezeusz – bardzo wdzięczni. Dzięki Łukasz. Jesteś wielki.

Z początku Hellkomix składał się z krótkich, niepowiązanych ze sobą humorystycznych historyjek, lecz z czasem ewoluował do rozmiaru komiksu fabularnego i został podzielony na "Księgi".

Mam nadzieję, że czytając kolejne odcinki będzie dobrze się bawić, drodzy czytelnicy, bo głównym zadaniem Hellkomixu jest dostarczenie rozrywki (jak macie ochotę możecie doszukiwać się ukrytych znaczeń w każdym z odcinków, nie mogę wam tego zabronić, czyż nie?) .

Bawcie się dobrze i pamiętajcie – nie taki diabeł straszny jak go malują.